Dezinformacja
Rządy państw niedemokratycznych często uprawiają propagandę polegającą na negatywnym przedstawianiu świata zewnętrznego. Na przykład w krajach obozu komunistycznego, także w Polsce, długo, choć bezskutecznie, usiłowano przekonać obywateli, że robotnicy w krajach kapitalistycznych cierpią głód i nędzę. Nie zdołano jednak całkowicie zatamować przepływu informacji zza żelaznej kurtyny - dzięki telewizji, zachodnim rozgłośniom radiowym i nielegalnym wydawnictwom, a także prywatnym i służbowym wyjazdom zagranicznym, które z czasem stawały się coraz łatwiejsze, obywatele mieli dostęp do innych, niż rządowa propaganda, źródeł informacji. Dziś, w dobie inter-netu i telewizji satelitarnej, dyktatorom jest coraz trudniej utrzymać blokadę informacji. Przykładem nieskuteczności kontroli przepły-M u informacji w państwie totalitarnym może być sytuacja w Rumunii pod rządami Ceausescu. Wszystkie środki przekazu były tam ściśle kontrolowane, nawet maszyny do pisania musiały być Brytanii. Brytyjska opinia publiczna była zaskoczona. Innym razem, gdy w latach 80. rząd brytyjski usiłował zapobiec publikacji książki Spycatcher (Łowca szpiegów), napisanej przez byłego agenta wywiadu Petera Wrighta, wywołało to tylko burzę dyskusji, dzięki którym jej treść stała się ogólnie znana, a gdy Brytyjczycy zaczęli masowo przywozić egzemplarze z zagranicy (gdzie zakaz nie obowiązywał), publikacja książki w Wielkiej Brytanii stała się nieunikniona. Istnieją też negatywne aspekty rewolucji w telekomunikacji. Choć rządom trudno jest kontrolować dostęp do informacji, jest ich tak dużo, że praktycznie nikt nie jest w stanie ogarnąć całości. Można więc kształtować opinie nie poprzez zwykłe oszustwo, lecz poprzez odpowiednią selekcję faktów i kierowanie uwagi na określone problemy. W ten sposób wzrasta władza rządu lub stosunkowo niewielkiej grupy ludzi kontrolujących środki masowego przekazu. Amerykański lingwista i radykalny myśliciel, Noam Chomsky, twierdzi, że spory polityczne, nawet te pozornie ostre, prowadzone są tylko w pewnych ograniczonych ramach, wykluczane są z nich fakty i opinie, które mogłyby podważyć podstawy systemu władzy i własności, które obowiązują we współczesnych społeczeństwach. Jeżeli to prawda, ciągle rosnący „szum informacyjny" mógłby ułatwić sprawującym władzę kontrolowanie tego, co dociera do wiadomości opinii publicznej.